Brynowianin papieżem

Rozmowa z prof. Henrykiem Goikiem – naszym parafianinem

2020-12-19

 

 

KRYSTYNA KAJDAN - Rok 2020 dobiega końca. Zapamiętamy go jako rok pandemii koronawirusa, ale był to przede wszystkim „Rok św. Jana Pawła” – naszego wielkiego Rodaka. 18 maja minęła 100. rocznica jego urodzin. Kim dla Pana osobiście był Jan Paweł II?

PROF. HENRYK GOIK: - O „moim” Janie Pawle II mógłbym mówić długo i z radością. Nie ja byłem reżyserem jego obecności w moim życiu, na tak wiele różnych sposobów. Początki to wyższe studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, kiedy głosił i do mojego ucha  kazania niedzielne jako biskup Karol Wojtyła w kościele akademickim św. Anny w Krakowie, o godzinie 10.00. Oddziaływał na mnie chyba także przez mury Pałacu Arcybiskupów Krakowskich, ponieważ uczyłem się głównie w Bibliotece Miejskiej, która mieściła się na I piętrze i przylegała ścianą do pokoi biskupich, też na I piętrze przy ul. Franciszkańskiej 3. W okresie jego pontyfikatu było kilka fizycznych spotkań,  w sumie nie więcej niż 10. Niektóre z nim były kontaktem  na dość bliską odległość. Najważniejsze z nich to udział w audiencji generalnej w Auli Pawła VI tak blisko jego drogi dojścia do podium i tronu papieskiego, że nasze dzieci, które znajdowały się przy nas, przed nami (byłem z żoną) bezpośrednio przy barierce,  zostały pobłogosławione przez papieża dotykiem i uściskiem. Najpiękniejszym i najbardziej przejmującym spotkaniem był jednak udział 7 lutego 1988 roku we Mszy świętej w kaplicy papieskiej na Watykanie. Miałem wówczas zaszczyt czytać wobec papieża tekst z I Listu św. Pawła do Koryntian. To długa i piękna historia z najpoważniejszymi konsekwencjami. Były też i sytuacje zabawne związane właśnie z podobieństwem fizycznym i wokalnym do papieża do tego stopnia, że przyjaciele i znajomi Włosi podkreślali ten fakt wobec mnie wielokrotnie. Czułem, że to niezasłużone, ale piękne. Najbardziej szokująca sytuacja miała miejsce wtedy, kiedy zostałem nazwany „kuzynem papieża” (il cugino del papa) i niektórzy w te wieści uwierzyli. Pamiętam, że musiałem mocno dementować te przekłamania. 

I właśnie z powodu tego niezwykłego fizycznego podobieństwa do św. Jana Pawła II, dobrej dykcji oraz talentów aktorskich wcielał się Pan wielokrotnie w postać Papieża Polaka. W jakich okolicznościach? Jak Pan to przeżywał?

Jeśli chodzi o odgrywanie postaci Jana Pawła II, to myślę, że po raz pierwszy było tak, że znalazłem się o właściwym czasie we właściwym miejscu. Dlaczego wtedy tam byłem, sam nie wiem. Faktem jest, że miałem pewne doświadczenie gry w teatrze studenckim, ale po tylu latach propozycja pani Teresy Wodzickiej, dyrektor Młodzieżowego Domu Kultury nr 1w Tychach współpracującej wtedy ściśle z panem Andrzejem Marią Marczewskim - dyrektorem Teatru Małego w Tychach, była dla mnie czymś niesamowitym. Zmieszany odpowiedziałem: - „Ale, czy ja jestem godzien?”. Przez 3 sezony w latach 2013-2016 graliśmy tam zawsze w grudniu i styczniu widowisko kolędowo-patriotyczne pt. „Betlejem Polskie” na motywach utworu Lucjana Rydla, zrealizowane pod opieką reżyserską Andrzeja Marii Marczewskiego,  przy współpracy reżyserskiej Teresy Wodzickiej i Moniki Szydłowieckiej. Był to barwny szkic polskich losów narodowych wpisany w głęboką religijność i wiarę, wzbogacony o ważne postacie XX wieku, w tym Jana Pawła II, ks. Jerzego Popiełuszki, Józefa Piłsudskiego, Wojciecha Korfantego, bohaterskich dzieci czasów wojny i powstań oraz górników z kopalni Wujek. Mnie powierzono właśnie odwzorowanie, przypomnienie najpiękniejszej postaci - rolę Jana Pawła II. We wszystkich spektaklach byłem bardzo poruszony każdym fragmentem papieskich tekstów, zresztą świetnie dobranych.

Pan też był świetnie dobrany, o czym można przeczytać w recenzji tego widowiska opublikowanej w „Niedzieli” Nr 2/2016. Elżbieta Morawiec pisze, że „Papież Jan Paweł II (Henryk Goik, w cywilu uniwersytecki pedagog) jest bezbłędnie fizjonomicznie dobrany do roli”. Czy była to Pana jedyna sceniczna przygoda z Janem Pawłem II?

Pani Elżbieta Morawiec to krytyk teatralny i literacki, publicysta i tłumacz, osoba niezwykle poważana i szanowana za swoje kwalifikacje zawodowe, zasady moralne i respektowanie zachowań etycznych. To było dla mnie bardzo cenne. Warto wspomnieć, że w dostępnym jeszcze numerze 155 dwumiesięcznika „Arcana” można przeczytać znakomity wywiad przeprowadzony z nią przez prof. Andrzeja Nowaka, historyka, autora m. in. znakomitych Dziejów Polski. Pragnę dodać jeszcze, że na temat podobieństwa, ale i gry i całego zresztą spektaklu, wypowiedział się  obszernie i także bardzo pochlebnie Janusz R. Kowalczyk - recenzent teatralny, filmoznawca, scenarzysta, satyryk, autor i juror.

To wszystko było ogromnym wyróżnieniem. Nieraz się zastanawiałem dlaczego właśnie ja tak zostałem obdarzony. Później były jeszcze kilkakrotne ważne okazje prezentacji innych tekstów Jana Pawła II w stroju papieskim. Może tylko tytułem przykładu wspomnę kanonizację dwóch papieży Jana Pawła II i Jana XXIII dnia 27 kwietnia 2014 roku. Młodzieżowy Dom Kultury nr 1 pod kierownictwem p. dyrektor Teresy Wodzickiej zorganizował wystawę prac plastycznych inspirowanych życiem i dziełem polskiego Papieża, wykonanych przez profesjonalnych artystów plastyków, w tym rzeźbiarzy. Otwarciu wystawy pt. „Mówi mi o tym serce” towarzyszyło widowisko poetycko – muzyczne pt. „Kochaj idąc w głąb” w reżyserii Teresy Wodzickiej. Wśród tekstów były wiersze Karola Wojtyły recytowane przez aktorkę Jadwigę Andrzejewską oraz moja prezentacja tekstów  papieskich, znowu w papieskiej bieli, w papieskim stroju. Znalazły się tam i fragmenty Jego „Listu do artystów”. Przy tej okazji doprowadziłem do poznania się dwóch osób, które bardzo cenię i z którymi się przyjaźnię, a które dla upowszechnienia dorobku Jana Pawła II uczyniły bardzo wiele. Poznałem więc Teresę Wodzicką z moim przyjacielem, bardzo dobrym rzeźbiarzem, Stanisławem Pietrusą.  

Może wspomnę jeszcze w wielkim skrócie dwa nie tak odległe występy w roli papieża. Obydwa zorganizowane w tym niezwykłym, promieniującym kulturą miejscu, jakim jest Zespół Szkół nr 1 w Tychach im. Gustawa Morcinka. Pierwszym był koncert z okazji 228. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja i 15. rocznicy wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, zorganizowany 30 kwietnia 2019 roku. Wystąpiłem wtedy z tekstem z wystąpienia do młodzieży w trakcie Światowych Dni Młodzieży w Toronto w 2002 roku, fragmentem z innego wystąpienia tylko do młodzieży polskiej, a zakończyłem zaś prezentacją pięknego wiersza Karola Wojtyły z 1974 r. pt. „Myśląc Ojczyzna”. Drugi występ miał miejsce dnia 13 listopada 2019 r. w trakcie widowiska pt. „Polskie drogi do niepodległości – od Bogurodzicy do Solidarności”. Okazją była 101. rocznica Odzyskania Niepodległości i 100 rocznica I Powstania Śląskiego. Wtedy też recytowałem obszerne fragmenty wiersza Karola Wojtyły pt. „Myśląc Ojczyzna”.

Występy były na tyle częste, że ostatecznie posiadam własną teatralną sutannę  papieską i inne akcesoria zawsze gotowe do wykorzystania. Jak powiedziałem było wiele różnych spotkań, także po śmierci papieża. Jednym z najważniejszych było bardzo osobiste spotkanie – przeżywanie pogrzebu Jana Pawła II, kiedy siedziałem skulony, wciśnięty w głąb fotela, trzymając się kurczowo jego poręczy, kiedy kartki ewangeliarza przewracał za papieża wiatr, a ja wierzę, że Duch Święty. Moje bliskie kontakty, oczywiście o innym charakterze, zaskakują różnorodnością i nie mają jak dotąd końca. Papież przypomina mi w ten sposób co pewien czas, co powiedział wtedy na spotkaniu prywatnym po Mszy świętej w Watykanie i co wynikało też z Listu świętego Pawła do Koryntian, który ja jemu - w moim błędnym mniemaniu  – dedykowałem. Zadziwiło mnie także, że dwukrotnie mi się przyśnił.

Niedawno, 24 listopada br. zmarł Andrzej Maria Marczewski, ma teraz okazję na  wyreżyserowanie „Betlejem Polskiego” w niebie. Jest tam św. Jan Paweł II,  w końcu także znakomity aktor. Jak Pan przeżył śmierć tego reżysera?

Śmierć Andrzeja Marii Marczewskiego jest dla mnie bolesnym ciosem. Była tak nagła, nieoczekiwana przez nikogo. Jeszcze nie myślę o nim jako o zmarłym, ciągle planuję coś nowego i zabieram się do skonsultowania z nim tego, co zostawił mi jako zadanie; teraz się okazuje, że w pewnym sensie zostawił „jakby na po swojej śmierci”.  Nie potrafię jego najbliższym składać kondolencji, rozmawiać; nie utrzymuję na wodzy swoich emocji. Przed swoją śmiercią, ten bardzo aktywny reżyser i wizjoner, zaskakujący energią, za którym nie mogłem nadążyć, poprosił mnie o napisanie kilku recenzji. Bardzo dobrze mnie mobilizował. Chodziło przede wszystkim o recenzje do spektakli, prezentacji teatralnych tekstów Jana Pawła II. Andrzej Maria Marczewski zaplanował i zrealizował ambitne spektakle sztuk Jana Pawła II z równoczesnym ich sfilmowaniem i bezpłatnym udostępnianiem w Internecie. Pomysł jest fantastyczny, chociaż został wymuszony sytuacją pandemiczną i brakiem możliwości ich  prezentacji na  scenie teatralnej. Sfilmowano tylko te, na które zostały przyznane granty. Są to: „Jeremiasz”, „Promieniowanie ojcostwa” i dwukrotnie (dwie odrębne prezentacje) „Tryptyku rzymskiego”. Kiedyś w kilku teatrach zrealizował wszystkie te dramaty, ale w typowej konwencji spektakli na scenie z udziałem widowni. Napisałem recenzję do „Jeremiasza” Jana Pawła II, którą Marczewski zdążył jeszcze opublikować. Drugą recenzję napisałem i zdążyłem przesłać dość późno, wieczorem 22 listopada. Leżał wtedy osłabiony i wycieńczony, ale z relacji żony przekazanej dnia 23 listopada wiem, że z treści recenzji do książki swojej matki był szczęśliwy i otrzymałem serdeczne, bardzo ciepłe podziękowanie. Obiecywał, że jak tylko ustanie dolegliwość i utrzyma się na nogach, zatelefonuje osobiście. To było ostatnie podziękowanie przekazane za pośrednictwem żony i jak się okazało także pożegnanie.

Powoli dociera do mnie myśl, że nowych próśb i zadań nie będzie. Dlatego postaram się spełnić te pozostawione; możliwie najlepiej. A w niebie może Andrzej otrzyma zezwolenie na realizację niektórych swoich spektakli. Zawsze może liczyć na wstawiennictwo św. Jana Pawła II. Znakomitych aktorów też tam nie brakuje.

Jak Pan sądzi, czy w dostateczny sposób uczciliśmy w tym roku św. Jana Pawła II?

Nie śledziłem dokładniej tego, co się działo w skali ogólnopolskiej, ani nawet regionalnej. Mogę natomiast powiedzieć o tym, w czym mniej lub bardziej intensywnie uczestniczyłem, co działo się na mniejszym podwórku, ale mnie znanym. Przejdźmy jednak do konkretów i odpowiedzi na pytanie. Z inicjatywy pani dyrektor Grażyny Jurek, a z okazji setnej rocznicy urodzin i piętnastej rocznicy śmierci Jana Pawła w lutym 2020 roku w Zespole Szkół nr 1 im Gustawa Morcinka w Tychach przy udziale Śląskiego Towarzystwa Kultury zorganizowano cały cykl imprez. W lutym odbył się, organizowany XIV Karnawał Języka Polskiego. W tym 2020 roku ta tygodniowa impreza, rozpoczęta i realizowana od 2006 roku rozpoczęła się jak co roku w „tłusty” czwartek 20 lutego. Zaangażowanych było w każdej edycji zawsze wielu nauczycieli, ale przede wszystkim pomysłodawczyni, czyli dyrektor Grażyna Jurek oraz nauczycielki: Teresa Byrczek (obecnie emerytowana) i Agnieszka Penkala. Tegoroczny karnawał poświęcony był twórczości Karola Wojtyły i Jana Pawła II. Pani prof. Danuta Krzyżyk z Uniwersytetu Śląskiego wygłosiła wykład na temat języka i słownictwa pt. „Gnomistyka w języku Jana Pawła II”. Drugi prelegent Andrzej Maria Marczewski, reżyser i twórca Teatru Karola Wojtyły zatytułował swój wykład o Janie Pawle II: „Teatr ducha, energii i miłości”. Na korytarzach szkoły zaś pojawiły się wystawy „Opowieść o życiu i dziele papieża Polaka oraz plakaty realizacji scenicznych „Teatru Karola Wojtyły”. Były także wystawione prace plastyczne autorstwa uczniów szkoły, filmy dokumentalne i fabularne o św. Janie Pawle II. Młodzież nadto zrealizowała własny film pt. „Jan Paweł II i my”.

Kolejna impreza jubileuszowa z dużym rozmachem, zaangażowała wielu artystów. Galeria Sztuki Współczesnej „Juvenis Amicus Artis” (Młody przyjaciel sztuki) Zespołu Szkół nr 1 im Gustawa Morcinka w Tychach pod kierunkiem Teresy Wodzickiej wraz ze Śląskim Towarzystwem Kultury zorganizowała wystawę „W imię miłości” z okazji 100. rocznicy urodzin i 15. rocznicy śmierci Papieża Polaka. Wystawa zgromadziła prace 21 artystów profesjonalnych z Polski Południowej. Otwarciu wystawy w dniu 2 kwietna 2020 roku towarzyszyło widowisko poetycko – muzyczne „Mówi mi o tym serce” w wykonaniu recytatorów ze szkoły, Miejskiego Chóru Mieszanego „Presto Cantabile” pod dyrekcją Dominiki Kawiorskiej, dwóch zespołów, które zaprezentowały: „Polonez” w choreografii Jolanty Podmokły oraz suitę taneczną zespołu ekspresji ruchowej „Piruet” - Marii Ławniczek z Młodzieżowego Domu Kultury nr 1 w Tychach zatytułowaną: „Sieć św. Piotra”. W tym widowisku i ja wystąpiłem, wcielając się na powrót w postać Jana Pawła II. Otoczony dziećmi zespołu „Piruet” prezentowałem we fragmentach dwa teksty papieskie: „List do artystów” i piękną homilię do młodzieży wygłoszoną we Włocławku dnia 6 czerwca 1991 roku. Uczestnictwo w widowisku było częściowo ograniczone do dozwolonej w tym czasie ilości, ale o ile pamiętam, na dużej sali auli było sporo zgromadzonej młodzieży, z zachowaniem wymaganego dystansu. Tym niemniej z powodu pandemii Andrzej Maria Marczewski nagrał (sfilmował) jeszcze wystąpienia i tak przygotowany filmik udostępnił w Internecie. Dnia 6 października miał miejsce uroczysty finisaż wystawy, która obecnie, chyba do końca grudnia, jest prezentowana w holu gmachu Polskiego Radia w Katowicach przy ul Ligonia 29.

Odbył się jeszcze w Zespole Szkół nr 1 w Tychach Wojewódzki Konkurs Recytatorski. Prace, które zostały nagrane w warunkach domowych i przesłane przez uczestników były oceniane przez powołane Jury. Warunkiem było dostarczenie filmiku z jednym wierszem (poezja) i jednym fragmentem prozy lub dramatu Jana Pawła II. Jak pamiętam, nagrody zostały ufundowane przez Marszałka Sejmu Elżbietę Witek.

Pamiętam, że papież Jan Paweł II w Boże Narodzenie składał życzenia prawie we wszystkich językach świata, a do nas Polaków zwracał się szczególnie ciepło i serdecznie. Bardzo mi tego brakuje… A Panu?

Myślę, że do życzeń, a raczej próśb błagalnych skierowanych do wszystkich Polaków należy zaliczyć także słowa skierowane do nas w czasie ostatniej pielgrzymki do Polski w sierpniu 2002 roku na Lotnisku w Balicach przed odlotem. To niezwykły tekst z dzienniczka świętej Faustyny ”Ojczyzno moja kochana , […] Bóg Cię wywyższa i wyszczególnia, ale umiej być wdzięczna” (Dzienniczek  1038). Były i ściskające mnie, jak chyba wielu innych, pełne żalu wyrywające się słowa: „A na końcu cóż powiedzieć: Żal odjeżdżać”. Dopóki Jan Paweł II  mnie się przypomina, ja odnoszę takie wrażenie, że jest ciągle w pobliżu, czuję się tak, jakby mimo wszystko tutaj czuwał. Gdyby to było nie tylko duchowe odczuwanie, to czułbym się jak w okresie tryumwiratu (trzech papieży). Wierzę jednak, że pewne siły zła za życia Jana Pawła II jeszcze by się tak nie rozpętały, choć znaczące początki już były. Może zło, aby przegrać musi najpierw wybuchnąć płomieniem, aby klęska była tym bardziej widoczna i sromotna. Miałem kiedyś taki sen, dość rozbudowany, w którym moja głowa otoczona była zewsząd  różańcem, taką konstrukcją, splotem z różańców, jakby hełmem chroniącym z zewnątrz prawie jak siatka, hełmem zapewniającym jednak swobodę ruchów, z dystansem od głowy, aby mnie nie zadusił, a w miarę potrzeby także samoczynnie ruchomym, składającym się. Dzisiaj musimy się bardzo starać, ale własnymi tylko siłami nie zdołamy skutecznie przeszkodzić. Możemy się jednak modlić i wierzyć w siłę tej modlitwy. Pan Bóg chce nas wybawić z tych tortur psychicznych i fizycznych. Pomoc przyjdzie z nieba, ale musimy ją wyprosić. Tylko, czy będzie wystarczająco dużo modlących się i czy ich modlitwa będzie prawdziwym szturmem  do nieba? Tak nieraz patrzę na niektóre całe rodziny przychodzące w komplecie do kościoła na nabożeństwa. Teraz przychodzi ich mniej, bo niektórzy mają uzasadnione powody do obaw o swoje zdrowie. Ale wiem, że takie modlitwy zbiorowe, także całych społeczności parafialnych, w całej Polsce, byłyby bardzo skuteczne. Również zbiorowe modlitwy różańcowe. A poza tym Jan Paweł II też wstawia się za nami. Myślę, że w niebie potrafi być bardzo skuteczny.  

            Dziękuję za kolejną rozmowę.

 

Gazetka

Polecane

Parafia Najświętszych Imion Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 40-551 Katowice-Brynów tel. 32 251 86 60

brynow.jm@katowicka.pl

Numer konta parafialnego: 71 1050 1214 1000 0090 3186 9135.