Ś. P. Emanuel Romańczyk

Odszedł wspaniały Parafianin

2020-08-30

W niedzielę, 2 sierpnia br. odszedł na wieczną ucztę w niebie nasz znakomity parafianin doc. dr inż. Emanuel Romańczyk. W piątek 7 sierpnia br. mszę świętą żałobną koncelebrowali brynowscy księża proboszczowie: Tomasz Jaklewicz, Eugeniusz Krasoń i Jarosław Paszkot oraz Księża Paweł Buchta i Jan Buchta pochodzący z Chełma Śląskiego – rodzinnej miejscowości Zmarłego. Uroczystości pogrzebowe odbyły się na cmentarzu przy ulicy Sienkiewicza, gdzie śp. Emanuel Romańczyk został pochowany w rodzinnym grobowcu tuż obok grobu Wojciecha Kilara. W pogrzebie oprócz najbliższej rodziny Zmarłego: żony Małgorzaty, synów Tomasza i Wojciecha z rodzinami, uczestniczyło bardzo wiele osób, które z potrzeby serca pragnęły mu z wdzięcznością towarzyszyć w jego ostatniej drodze. Był obecny m.in. prezydent miasta Katowice dr Marcin Krupa, przewodniczący Rady Miasta Maciej Biskupski, radni Rady Miasta i Sejmiku Śląskiego, współpracownicy z Głównego Instytutu Górnictwa i Politechniki Śląskiej, wychowankowie, przyjaciele, znajomi i liczni parafianie. Homilię pogrzebową wygłosił ks. proboszcz Tomasz Jaklewicz przypominając liczne zasługi Zmarłego dla naszej parafii. Wspomniał między innymi, że zawsze w Boże Ciało przed domem państwa Romańczyków stawiany był ołtarz dla Chrystusa, co na Ptasim Osiedlu było na pewno mocnym świadectwem wiary. Wyraził także nadzieję, że śp. Emanuel po tak pracowitym życiu znalazł teraz mieszkanie w najpiękniejszym domu – Domu Bożym. Pod koniec mszy św. w imieniu rodziny ciepło i wzruszająco dziadka Emanuela pożegnał wnuk Marcin.

 

Śp. Emanuel Romańczyk urodził się 17 grudnia 1932 roku w Kopciowicach – dzielnicy Chełma Śląskiego; odszedł w wieku 87 lat.

Był jednym z orędowników „Śląskiej Podmiotowości” – bardzo zasłużonym dla Śląska zarówno w życiu zawodowym jak i społecznym. W pracy zawodowej wspaniale łączył swoje umiejętności inżyniera-chemika z potrzebami górnictwa jako współautor technologii zamykania obiegów wodno-mułowych zakładów przeróbczych. Był pracownikiem naukowym Głównego Instytutu Górnictwa pełniąc także szereg funkcji kierowniczych i społecznych w Instytucie. Droga do doktoratu i awansów nie była łatwa, gdyż nigdy nie dał się wciągnąć w partyjne układy i walkę z Kościołem. Awansował dzięki uczciwej, zaangażowanej pracy i wysokim kompetencjom zawodowym. Był wynalazcą i autorem licznych patentów, w tym porcelitu. Był także wieloletnim pracownikiem naukowym Politechniki Śląskiej, gdzie wykładał na Wydziale Organizacji i Zarządzania. Tu trzeba podkreślić, że był świetnym nauczycielem, na jego wykładach zawsze było dużo studentów.

Aktywność społeczną zaczął bardzo wcześnie, sprzeciwiając się jako harcerz „upaństwowieniu ZHP” w stalinowskich latach 50-tych. Z tego powodu za działalność w Tajnym Harcerstwie Krajowym przez 2 lata był więziony jako więzień polityczny, ale to właśnie w harcerstwie  otrzymał przygotowanie do pracy społecznej dla dobra wspólnego. Jednakże najważniejszym okresem „pracy na rzecz śląskiej społeczności” był początek lat 90-tych. Wtedy włączył się bardzo aktywnie w budowę Samorządu Katowic i został wybrany członkiem Rady Miasta w latach 1990-1998 tj. przez pierwsze dwie pionierskie kadencje odrodzonego samorządu terytorialnego. Z tego okresu pamiętam uroczystą sesję Rady Miejskiej Katowic w 1996 roku, w której tytuł Honorowego Obywatela Katowic otrzymał Ksiądz Arcybiskup Szczepan Wesoły – delegat Prymasa Polski dla duszpasterstwa emigracyjnego, katowiczanin. Z racji pełnionych obowiązków służbowych byłam wtedy obecna na tej sesji i mogłam przeżywać radość z faktu, że w tę podniosłą uroczystość był mocno zaangażowany nasz parafianin i radny Emanuel Romańczyk. Kolejny etap Jego społecznej aktywności to wybór do Sejmiku Śląskiego i powierzenie funkcji wicemarszałka Sejmiku Śląskiego w latach 1990 - 1994 oraz 1994 – 1998 – odpowiedzialnego za restrukturyzację społeczno-gospodarczą naszego regionu.  

Uczestniczył również w pracach Bractwa Gwarków oraz był jednym z aktywistów wdrażających Polski Program Czystszej Produkcji ONZ do polskich zakładów produkcyjnych i samorządów terytorialnych.

Wiele serca, czasu i zaangażowania włożył śp. Emanuel Romańczyk w naszą parafialną wspólnotę. Przez wiele lat sprawował funkcję Przewodniczącego Duszpasterskiej Rady Parafialnej i był wielką podporą dla brynowskich proboszczów.  Z jego inicjatywy – jako radnego – powstał parking przy naszym kościele, by ułatwić parafianom z odległych ulic zaparkowanie samochodu. Razem ze swoją małżonką Małgorzatą aktywnie działali w Kole Stowarzyszenia Rodzin Katolickich przy naszej parafii i warto tutaj z wdzięcznością nadmienić, że oprócz p. Franciszka Goli, to także z ich inicjatywy 20 lutego 1994 roku została powołana do życia nasza parafialna gazetka. Wchodzili też w skład jej pierwszego kolegium redakcyjnego. Gdy w 2001 roku z okazji 7. urodzin naszej gazetki zaproponowałam zmianę rzekomo tymczasowego tytułu gazetki na „Przystań u Jezusa i Maryi”, p. Romańczyk stanowczo się sprzeciwił, argumentując w prosty sposób, że „nie chrzci się ponownie dziecka tylko dlatego, że skończyło siedem lat. A poza tym, gdy ks. Kubina zakładał „Gościa Niedzielnego” też mówiło się, że jest to tytuł tymczasowy a przetrwał już 75 lat!”. Przykład ten świadczy o tym, jak ważna dla śp. Emanuela Romańczyka była nasza parafia. Tak więc tytuł gazetki „Parafia u Jezusa i Maryi” pozostał, choć zwolenników zaproponowanego przeze mnie tytułu było sporo - z Wojciechem Kilarem na czele. Dopiero teraz przez przypadek dowiedziałam się, że gdy ks. kanonik Adolf Kocurek zwrócił się do parafian o pomoc w sfinansowaniu witraży w naszym kościele, państwo Romańczykowie ufundowali jeden z witraży. W życiu śp. Emanuela Romańczyka i jego rodziny Bóg był zawsze na pierwszym miejscu. Na zakończenie pragnę jeszcze przytoczyć kilka wpisów z Księgi Kondolencyjnej wyłożonej w dniu pogrzebu, gdyż także obrazują, jakim człowiekiem był śp. Emanuel Romańczyk:

 

„ Dziękuję, NAUCZYCIELU!”

„Szanowny Panie Marszałku, już świętej pamięci. To był piękny czas, gdy byliśmy radnymi i delegatami do Sejmiku Śląskiego, bo to był czas UCZCIWOŚCI!”.

„Drogi Emanuelu, Zmartwychwstaniemy! Żegnam Cię z tą chrześcijańską nadzieją”.

„Bracie w Tym, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. Ze smutkiem i nadzieją na spotkanie w Niebie dziękujemy za Twoją czułość i szczerość właściwą najsilniejszym Osobom. Prosimy o wstawiennictwo, byśmy mogli Twoje marzenia dalej realizować”.

„Żegnamy dziś prawego człowieka, niezwykle życzliwego, zawsze stojącego po stronie Prawdy, którego świadectwo życia było i jest także dla mojej skromnej osoby cennym drogowskazem”.

Odszedł wspaniały Parafianin, pozostała wdzięczna pamięć, dzięki której nadal jest z nami. Nie zapominajmy o Nim w naszych modlitwach.

Krystyna Kajdan

Pożegnanie Dziadka Emanuela

Chciałbym powiedzieć kilka słów w imieniu najbliższej rodziny.

Swoje korzenie zawdzięczamy typowo Śląskiej rodzinie, o wyraźnym polskim obliczu. To w niej dziadek został wychowany na Ślązaka-Polaka, tak jak i jego przodkowie, pomimo germanizacji okresu wojennego. Dziadek był najmłodszym dzieckiem, w którym rodzice widzieli kontynuatora warsztatu kowalskiego ojca i dziadka. Jednocześnie zadbali o odpowiednią edukację, co w istotnym stopniu pokrzyżowało ich plany. Na szczęście dla nas wszystkich.

Chciałem podziękować dziadkowi jako syn ziemi Polskiej i Śląskiej, która zawdzięcza swoją tożsamość takim wybitnym jednostkom jak mój dziadek. Idea Polski niepodległej została zachowana w okresie komunizmu dzięki niezłomnym przekonaniom krzewionym wśród polskich patriotów. Dziadek pomimo doznanych krzywd nigdy swoich decyzji nie żałował. Jest to niezwykle imponujące, w szczególności, że gdybym zadał sobie pytanie, czy i ja bym tak postąpił 9 lat temu, czyli będąc w wieku dziadka, kiedy został aresztowany, zapewne odpowiedzią byłoby milczenie. Niezwykłe również było zachowanie poczucia „normalności” i „naturalności” w jego dokonaniach, tak jakby to było oczywiste, że każdy postąpiłby tak samo. Chociaż nie przypominam sobie, żebym działał w organizacji konspiracyjnej, płacąc za to więzieniem, współtworzył samorząd Województwa Śląskiego pro publico bono, był autorem licznych publikacji naukowych i patentów czy trzymał w szafie odznaczenia takie jak krzyż oficerski orderu odrodzenia Polski.

Jednocześnie pomimo napiętego grafiku, dziadek był prawdziwą, niekwestionowaną głową rodziny, krzewicielem ogniska domowego. Chociaż surowy, to sprawiedliwy, wymagający, ale i pomagający. Był też błyskotliwą duszą towarzystwa, którą ja tylko w niewielkim ułamku miałem okazję poznać.

Pomimo wyraźnych poglądów, których się nie wstydził, potrafił utrzymywać relacje z ludźmi z różnych środowisk o innych przekonaniach. Żeby nie być gołosłownym, wspomnę, że pomimo jawnego sprzeciwu wobec panującego ustroju, blokującego między innymi rozwój jego kariery naukowej, był pozdrawiany przez jednego z prominentnych członków PZPR przydomkiem „Katolik”.  

W każdym z naszych serc dziadek był widziany przez inny pryzmat i tak zostanie zapamiętany. Jako mąż, ojciec, dziadek, kolega z pracy, harcerz, społecznik, naukowiec-wynalazca, dydaktyk, dusza towarzystwa, sąsiad, sportowiec, kucharz czy kompan podróży. 

                                                                                               Marcin Romańczyk - wnuk

Gazetka

Polecane

Parafia Najświętszych Imion Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 40-551 Katowice-Brynów tel. 32 251 86 60

brynow.jm@katowicka.pl

Numer konta parafialnego: 71 1050 1214 1000 0090 3186 9135.