Jak zostałam Siostrą Szkolną de Notre Dame

„Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie braknie” – werset z Psalmu 23 jest nieodłącznie związany z drogą mojego powołania i od przeszło 20 lat stale mi towarzyszy. Pan Bóg obdarzył mnie łaską powołania – nie wszystko jednak od razu było jasne i proste. 

2019-02-03

Bóg mówi do nas w swoim Słowie i poprzez ludzi, których nam posyła. Pochodzę z dużej, religijnej rodziny, gdzie Bóg miał zawsze najważniejsze miejsce. Wzrastałam w szacunku i miłości do Boga, Kościoła i Ojczyzny. Uczęszczałam do Liceum Ogólnokształcącego w Nowym Sączu i marzyłam, aby zostać nauczycielką nauczania początkowego, założyć rodzinę i mieć dzieci. Do tych marzeń zaczęła dochodzić dziwna myśl o życiu zakonnym, była ona przeze mnie bardzo tłumiona i odrzucana. Powracało  jednak pytanie: co Bóg chce, abym w życiu czyniła? Czy to, czego ja chcę, jest tym, czego pragnie dla mnie Bóg? Tych pytań było coraz więcej.

Z pomocą, jak zawsze w takich sytuacjach, przyszła mi Maryja. To Ona – delikatnie, jak uczniom w Kanie Galilejskiej – zaczęła podpowiadać, co robić. Wyruszyłam na Pieszą Pielgrzymkę Tarnowską na Jasną Górę. Podczas tej wędrówki coraz bardziej zachwycała mnie osoba Jezusa – Jego bezwarunkowa miłość wobec mnie. Tam właśnie uczyniłam Go Panem i Pasterzem mojego życia, a Jego Matka stała się też moją. Maryi odtąd powierzałam swoje pytania o drogę życia, modliłam się na różańcu, abym wiedziała co wybrać. Tak jak powiedziałam wcześniej, Bóg mówi do nas przez ludzi, tak stało się i u mnie. Po wakacjach w naszej szkole katechizację prowadziła Siostra Szkolna de Notre Dame. Tak poznałam siostry i powoli rozpoznawałam, że Jezus woła mnie, by służyć Mu w tym właśnie Zgromadzeniu.  Jego  miłość dała mi odwagę, by podjąć decyzję i odpowiedzieć Bogu „tak” w życiu zakonnym. 

W psalmie mojego życia są słowa: „Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną…”. Były już takie ciemne doliny. Dziś, kiedy patrzę na nie z perspektywy czasu, to wiem, że były one konieczne, aby pogłębiała się moja wiara i zaufanie do Boga. Doświadczyłam tego, że Jezus prowadzi mnie po ścieżkach właściwych przez wzgląd na swoją chwałę. Po raz pierwszy doświadczyłam tego podczas przeniesienia na kolejną placówkę. Po swoich pierwszych ślubach zostałam posłana do pracy w przedszkolu w Katowicach. Pan Jezus dał mi tam wiele radości i satysfakcji z pracy z dziećmi. Sama radziłam sobie dobrze, ale było w tym coraz więcej chwały dla mnie i coraz mniej dla Jezusa, więc „trzeba zmienić ścieżkę” – powiedział Pan, po czym zostałam posłana do pracy w domu dziecka. Początkowo to była dla mnie szkoła życia. Dzieci z wieloma problemami, po przemocy fizycznej, psychicznej, agresywne i wycofane. Potrzebowałam Pana Boga jak karetki pogotowia. Mówiłam Mu o tych problemach dzieci, o ich wielkim cierpieniu, braku miłości, poczuciu odrzucenia…

Po kilku latach służby im jako pedagog i terapeuta stawałam się coraz bardziej bezradna, pusta. Chciałam im pomóc za wszelką cenę – JA. W domu, gdzie 50 dzieci jest 24 godziny na dobę, zawsze było co robić. Ważniejsza dla mnie stała się praca z dziećmi od czasu dla Jezusa. Modlitwa była dla mnie bardzo formalną sprawą, serce coraz bardziej twardniało. Stawałam się coraz bardziej smutna, nie cieszyło mnie życie, powołanie. Wszystko stawało się ciężarem nie do wytrzymania. Czułam, że oszukuję Jezusa, noszę habit – znak przynależności do Niego, a w sercu pustka. Podczas adoracji Najświętszego Sakramentu we łzach powiedziałam Jezusowi: ja już tak dłużej nie mogę – zrób coś Ty! Ta prosta, szczera prośba została wysłuchana. Pan Bóg dał mi światło w postaci pragnienia odprawienia ignacjańskich rekolekcji 30-dniowych. To była wielka łaska. Jechałam na nie jak sucha gałązka, która mało co nie odpadła od pnia drzewa. Jezus nakarmił mnie Swoim Słowem, Sobą w Eucharystii, moje serce zaczynało na nowo bić Jego życiem. Dziś uwielbiam Go za te ciemne doliny, poprzez które doświadczyłam Jego miłości przebaczającej i uzdrawiającej. To uzdrowienie dokonuje się powoli, ale się dzieje: podczas spowiedzi, Eucharystii, adoracji, rozważania Słowa Bożego. Nieustannie uczę się dziękować i uwielbiać Pana za wszystko i we wszystkim; zwłaszcza za Jego cierpliwą i miłosierną Miłość, którą daje mi odkrywać, poznawać, smakować i dzielić się z innymi. Jemu chwała i uwielbienie! 

Siostra Krystyna Szewczyk SSND


Módlmy się za nasze Siostry!

W dniu wczorajszym obchodziliśmy Światowy Dzień Życia Konsekrowanego dziękując  za tych, którzy ślubując trzy rady ewangeliczne – czystość, ubóstwo i posłuszeństwo, towarzyszą nam na drodze wiary i powołania. Przeczytałam ostatnio, że osoby konsekrowane wskazują swoim życiem na obietnicę wieczności, do której wszyscy zdążamy. Ogarnijmy zatem szczególną modlitwą Siostry Szkolne de Notre Dame, które u nas w Brynowie przy ulicy Warzywnej 26A mają swój dom, prowadzą Przedszkole Niepubliczne „Tęcza” i katechizują nasze dzieci. Dziękując Bogu i śp. księdzu kanonikowi Adolfowi Kocurkowi za obecność tych Sióstr w naszej parafii, módlmy się także o nowe powołania do tego Zgromadzenia. W dzisiejszym numerze parafialnej gazetki zachęcam do lektury pięknego świadectwa Siostry Krystyny Szewczyk SSND.

Krystyna Kajdan

Gazetka

Parafia Najświętszych Imion Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 40-551 Katowice-Brynów tel. 32 251 86 60

brynow.jm@katowicka.pl

Numer konta parafialnego: 71 1050 1214 1000 0090 3186 9135.