Jan Paweł II – człowiek paschalny

Rocznica śmierci papieża

2021-04-03

 

W Wielki Piątek minęła 16. rocznica śmierci Jana Pawła II. Jego odchodzenie było wielką paschalną lekcją nadziei. Warto przywołać kilka obrazów i słów dotyczących przechodzenia ze śmierci do życia.

 

Można go nazwać człowiekiem paschalnym, czyli człowiekiem przejścia. Przeprowadził nas z komuny do wolności, z wieku XX do wieku XXI. Przechodził nieustannie od Krzyża do Zmartwychwstania. Był człowiekiem nadziei. Patrzył na historię świata, Polski, Kościoła i swoją własną jako na drogę, która ma swój cel i ma swojego przewodnika.

 

Lekcje nadziei

 

 W przepięknym Liście do osób w podeszłym wieku z 1999 roku Jan Paweł pisał tak: „Głębokim pokojem napełnia mnie myśl o chwili, w której Bóg wezwie mnie do siebie – z życia do życia! Dlatego wypowiadam często – i bez najmniejszego odcienia smutku – modlitwę, którą jako kapłan odmawiam po liturgii eucharystycznej: »w godzinie śmierci wezwij mnie i każ mi przyjść do Siebie«.

Ostatnia pielgrzymka do Polski w 2002 roku. Dialog pod słynnym oknem na Franciszkańskiej. Jan Paweł zauważa, że od pierwszego spotkania w tym miejscu minęło 23 lata. Mówi: „Nic nie poradzimy”. I dodaje: „Jest tylko jedna rada. To jest Pan Jezus. »Jam jest zmartwychwstanie i życie«, to znaczy – pomimo starości, pomimo śmierci – młodość w Bogu. I tego wam wszystkim życzę”.

W ostatnim Orędziu wielkanocnym z 2005 r. zapisał: „Potrzebujemy Ciebie, zmartwychwstały Panie, także i my, ludzie trzeciego tysiąclecia! Zostań z nami teraz i po wszystkie czasy. Spraw, by materialny postęp ludów nigdy nie usunął w cień wartości duchowych, które są duszą ich cywilizacji. Prosimy Cię, wspieraj nas w drodze. W Ciebie wierzymy, w Tobie pokładamy nadzieję, bo Ty jeden masz słowa życia wiecznego”.

I słowa, które nabierają nowej aktualności w kontekście obecnej trudnej sytuacji: „Wierzący wie, że obecności zła towarzyszy obecność dobra, łaski. Nie ma zła, z którego Bóg nie mógłby wyprowadzić większego dobra. Męka Chrystusa na krzyżu nadała cierpieniu sens zupełnie nowy. Jego cierpienie pochłania zło ogniem miłości i wprowadza nawet z grzechu wielorakie owoce dobra. W miłości, która ma swe źródło w Sercu Chrystusa, jest nadzieja na przyszłość świata”.

 

Z życia do życia

 

Bóg dał mu łaskę odchodzenia z tego świata podczas nowenny do Miłosierdzia Bożego. „Jego umieranie było ostatnią wielką chwilą nauczania” pisał George Weigel. „Jego cierpienie i sposób, w jaki umierał, prowadziły Kościół i świat do głębszego doświadczenia tajemnicy Męki i śmierci i zmartwychwstania Chrystusa – co jest obowiązkiem katolickiego kapłana. Kapłan i biskup, którego można było spotkać czasami leżącego krzyżem na posadzce w kaplicy, umarł tak, jak żył – obejmując Chrystusa na krzyżu – dogłębnie przekonany, że śmierć jest progiem życia wiecznego. Jego ostatnią i być może najbardziej przejmująca lekcją była ta, której udzielił swoim milczącym cierpieniem i świętą śmiercią”.

Chciał koniecznie wypowiedzieć błogosławieństwo Urbi et Orbi w ostatnią Niedzielę Wielkanocną. Wykonywał ćwiczenia przygotowujące go do mówienia, ale kiedy otwarto okno okazało się, że nie potrafi.  „Wyszeptał: »nie mam głosu«, a następnie, w ciszy, uczynił potrójny znak krzyża, pozdrowił rzeszę wiernych i spojrzeniem dał znak, że chce odejść od okna”. – wspomina kard. Dziwisz. „Był głęboko poruszony, rozgoryczony, a zarazem wyczerpany daremnym wysiłkiem. Ludzie na placu, wzruszeni, bili brawo, wołali go, a on czuł na sobie cały ciężar swej bezsilności i cierpienia. Spojrzał mi w oczy: »Byłoby chyba lepiej, żebym umarł, skoro nie mogę pełnić powierzonej mi misji«. Chciałem odpowiedzieć, a on dodał: »Bądź wola Twoja… Totus Tuus«”.

W sobotę 2 kwietnia papież przekazał młodzieży słowa: „Szukałem was, teraz wy przyszliście do mnie, za to wam dziękuję”. Około godz. 19 zapadł w śpiączkę. Kard. Dziwisz odprawił jeszcze Mszę już z Niedzieli Bożego Miłosierdzia i podał papieżowi kilka kropel Krwi Chrystusa – wiatyk, czyli pokarm na ostatnią ziemską drogę. O godz. 21.37 Jan Paweł II zakończył ziemskie życie.

Abp Konrad Krajewski, wówczas ceremoniarz papieski, był świadkiem tej chwili. „Ksiądz arcybiskup Stanisław nagle wstał, zapalił światło i zaintonował:  »Ciebie, Boga, wysławiamy«. Został z tym sam. Podjęliśmy dopiero po pewnym czasie. Jak można śpiewać Te Deum, kiedy umarł Ojciec Święty?! Ale potem zaczęły mnie dotykać te wszystkie słowa. Że »Ciebie, Boga, wysławiamy«, że »Tyś pokruszył śmierci wrota«, że »otworzyłeś kraj żywota wiernym sobie«. Choć płacz ściskał gardło, podjęliśmy śpiew. Z każdą zwrotką nasze głosy nabierały pewności, stawały się coraz donośniejsze. Zaczęliśmy wychwalać Boga za cały pontyfikat, za to, że dał nam Jana Pawła II”.

 

Modlitwa o nadzieję

 

Święty Janie Pawle Drugi! Potrzebujemy nadziei jak tlenu. Dusimy się nie tylko z powodu wirusa, ale także z powodu nadmiernych ambicji, pychy, naiwnej wiary w postęp. W obliczu zła, choroby, epidemii nieraz dopada nas rozpacz. Twoja biała sutanna, uśmiech, otwarte ramiona, krzyż w rękach, modlitwa i mądre słowa były dla nas zawsze źródłem nadziei. Prosimy, wspieraj nas z Nieba w naszej wędrówce przez doliny śmierci. Pomóż zaufać nadziei płynącej z Krzyża i Zmartwychwstania Chrystusa. Prowadź nas przed Święte Drzwi, za którymi czeka nas Niebo. Amen

 

ks. Tomasz Jaklewicz

 

Gazetka

Polecane

Parafia Najświętszych Imion Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 40-551 Katowice-Brynów tel. 32 251 86 60

brynow.jm@katowicka.pl

Numer konta parafialnego: 71 1050 1214 1000 0090 3186 9135.