Piękno łaski

Niezwykła historia obrazu

2021-04-24

Raz jeszcze wracamy do tematu obrazu Jezusa Miłosiernego. Obiecałem na ambonie przypomnienie niezwykłej historii wizerunku, który powstał po okiem św. siostry Faustyny w Wilnie. 

W lutym 1931 roku siostra Faustyna miała niecałe 26 lat. Od 6 lat należała do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, mieszkała w klasztorze w Płocku. Wieczorem w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu zobaczyła w swoim pokoju Jezusa. „Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady” – opisywała później w „Dzienniczku”. „W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby obraz czczono w kaplicy waszej i na całym świecie. Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie”.

„Jesteś Bóg mój czy widmo jakie?”

To nie było pierwsze mistyczne spotkanie Faustyny z Jezusem. Teraz jednak Pan przekazał jej konkretne zadanie – ma szerzyć orędzie o Bożym miłosierdziu, a namalowanie obrazu to część tej misji. Prosta siostra była przerażona zadaniem. Jak ma namalować obraz? Radzi się spowiednika i przełożonych, ale spotyka ją niezrozumienie. Dystans wobec prywatnych objawień to normalna reakcja kościelnych przełożonych. Nadzwyczajności budzą obawę, czy nie są efektem egzaltacji, fantazji, zaburzeń psychicznych lub nawet demonicznego zwiedzenia. Siostra Faustyna jest sama ze swoimi wątpliwościami. Pyta: „Jezu, czy Ty jesteś Bóg mój, czy widmo jakie?”. Znosi cierpliwie trudności i modli się o kierownika duchowego. Jej prośby zostają wysłuchane w 1933 roku. W Wilnie poznaje ks. Michała Sopoćkę, dziś błogosławionego. To on poleca siostrze spisywać przeżycia w „Dzienniczku”. Dzięki jego pomocy powstaje też pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego.

Ksiądz Sopoćko, który stopniowo przekonywał się o autentyczności mistycznych przeżyć Faustyny, zaproponował wykonanie obrazu malarzowi Eugeniuszowi Kazimirowskiemu. Ten 65-letni artysta miał swoją pracownię w pobliżu słynnego cmentarza Na Rossie, w budynku kapelanii należącym do klasztoru sióstr wizytek. Ksiądz Sopoćko mieszkał piętro wyżej. Siostra Faustyna przychodziła do malarza w towarzystwie przełożonej, aby dawać mu instrukcje co do obrazu. Kapłan zanotował: „Według siostry Faustyny obraz Pana Jezusa ma być w postawie idąco-stojącej, jak to zwykle bywa, gdy się zatrzymujemy dla powitania kogoś. Oczy mają być nieco spuszczone, a spojrzenie miłosierne jak z krzyża. Prawą rękę ma mieć podniesioną do wysokości ramienia, by błogosławić, a lewą uchylać szatę w okolicy serca niewidzialnego. Spod uchylonej szaty mają tryskać dwa promienie. Na prawo do widza blady, na lewo czerwony. Promienie te mają być przezroczyste, ale oświetlać odpowiednio postać Zbawiciela, jak i przestrzeń przed Nim”. „Te dwa promienie oznaczają krew i wodę – blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz” – wyjaśniał Faustynie Jezus. „Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia mojego wówczas, kiedy konające serce moje zostało włócznią otwarte na krzyżu”.

„Pragnę, aby obraz był publicznie uczczony”

Aby uchwycić postawę Jezusa artysta prosił ks. Sopoćkę o pozowanie w albie. Obraz był gotowy w połowie 1934 roku. Ksiądz wykonał na płycie napis „Jezu, ufam Tobie” i przymocował go na ramie. Kiedy Faustyna po raz pierwszy zobaczyła ukończone dzieło, miała poczucie niedosytu. W kaplicy żali się przed Jezusem: „Kto Cię wymaluje tak pięknym, jakim jesteś?”. Słyszy odpowiedź: „Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej”. Po tych słowach siostra uspokoiła się i – jak zanotował jej spowiednik – „nie uskarżała się już więcej na niepoprawność” obrazu. Ksiądz Sopoćko zabiera płótno do swojego mieszkania. Siostra Faustyna zapada w tym czasie ciężko na zdrowiu. Okazuje się po jakimś czasie, że ma zaawansowaną gruźlicę. Faustyna miewa kilkakrotnie wizje Jezusa jak z obrazu.

W 1934 roku ks. Sopoćko zostaje rektorem kościoła św. Michała, ale nie ma odwagi umieścić obrazu w świątyni. Faustyna słyszy od Jezusa: „Pragnę, aby obraz ten był publicznie uczczony”. Siostra przekazuje tę wiadomość kapłanowi w momencie, gdy ten jest proszony o wygłoszenie kazań w czasie trzydniowych uroczystości w Ostrej Bramie na zakończenie jubileuszowego Roku Odkupienia. Ksiądz Sopoćko zgadza się na wygłoszenie kazań pod warunkiem, że w Ostrej Bramie zawiśnie obraz Jezusa Miłosiernego. I tak się stało – było to pierwsze publiczne ukazanie wizerunku. Ostatecznie obraz został poświęcony i powieszony kościele św. Michała po lewej stronie ołtarza dokładnie w pierwszą niedzielę po Wielkanocy 1937 roku. Obraz pozostał w tym miejscu do 1948 roku. Ksiądz Sopoćko zaczął głosić kazania o miłosierdziu Bożym, pisać artykuły, redagować broszury. Pierwsza broszura ukazała się w 1936 roku z reprodukcją obrazu Kazimirowskiego na okładce. Arcybiskup Jałbrzykowski, metropolita wileński, nie był entuzjastą kultu Miłosierdzia Bożego. W 1941 roku nakazał zdjęcie wotów, którymi obwieszono obraz, i zlecił ekspertyzę płótna. Komisja oświadczyła, że „obraz jest wykonany artystycznie i stanowi cenny dorobek w religijnej sztuce współczesnej”.

Obraz wędrujący

Po wojnie Wilno znalazło się w ZSRR. Władze sowieckie zamknęły kilkanaście kościołów, wśród nich świątynię św. Michała. W 1948 roku dwie kobiety przekupiły robotnika likwidującego resztki wyposażenia tego kościoła i wyniosły obraz zwinięty w rulon. Ukrywały go do roku 1955 roku, kiedy przekazały go do kościoła Ducha Świętego. Tamtejszy proboszcz ukrył obraz w archiwum na zapleczu świątyni. Ksiądz Sopoćko, który od 1947 roku mieszkał w Białymstoku, próbował sprowadzić go do Polski, ale plan się nie powiódł. W 1956 r. jego przyjaciel ks. Józef Grasewicz odszukał wizerunek i zabrał go do drewnianego kościoła w Nowej Rudzie niedaleko Grodna. Rok później ks. Grasewicz został stamtąd odwołany, a obraz pozostał w kościele, w którym nie było już duszpasterza. Ludzie jednak nadal modlili się przed obliczem Jezusa Miłosiernego. W 1970 roku władze postanowiły zamienić świątynię na magazyn, a jej wyposażenie przeniesiono do innej parafii. Obraz jednak w kościele pozostał z banalnego powodu – był wysoko zawieszony, a robotnicy nie mieli drabiny, aby go zdjąć. Wizerunek Miłosiernego cudem przetrwał tam kilkanaście lat, a kobiety z okolicznych wsi przychodziły potajemnie do zaniedbanego kościoła, aby się przed nim modlić. Ksiądz Sopoćko do końca życia niepokoił się o losy obrazu. Wielokrotnie przesyłał poufne prośby o to, aby go przewieźć do Wilna i zawiesić w Ostrej Bramie. Dopiero w 1986 roku ks. Grasewiczowi udało się zabrać obraz z powrotem do Wilna, gdzie trafił do kościoła Ducha Świętego. Proboszcz Aleksander Kaszkiewicz (późniejszy biskup Grodna) zgodził się zawiesić go w bocznym ołtarzu po prawej stronie. Dokonano wtedy niezbyt udanej restauracji obrazu. Zamalowane uszkodzenia zmieniły wygląd twarzy Pana Jezusa. Na obrazie domalowano też czerwony napis „Jezu, ufam Tobie”. W 1993 roku, już po beatyfikacji s. Faustyny, przed obrazem w Wilnie modlił się Jan Paweł II podczas spotkania z Polakami. Ponownej konserwacji dokonano w 2003 r., przywracając pierwotną postać dzieła. W 2004 roku metropolita wileński kard. Bačkis podjął decyzję o przeniesieniu obrazu do małego kościoła Świętej Trójcy, ogłoszonego Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Polacy czujący związek wizerunku Jezusa z kościołem Ducha Świętego zaprotestowali przeciwko decyzji pasterza. W tle konfliktu był kontekst narodowy. Polacy, nie bez racji, uważali, że skoro obraz namalował polski malarz na podstawie objawień polskiej mistyczki, to powinien on pozostać w „polskim” kościele. Kardynał Bačkis twierdził, też nie bez racji, że kult Miłosierdzia Bożego w Wilnie powinien mieć charakter ponadnarodowy. Protest Polaków trwał 17 miesięcy. W końcu obraz został przeniesiony 28 września 2005 roku. Całe to zamieszanie miało dobrą stronę – przypomniano sobie o istnieniu tego pierwszego wizerunku Jezusa Miłosiernego. Obraz wisi dziś w jednonawowym kościele Świętej Trójcy w prostym ołtarzu z jasnego marmuru. Opiekują się nim zakonnice z nowego Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego. Od 2004 r. ich siedzibą w Wilnie jest dom, w którym został namalowany obraz Jezusa miłosiernego. To miejsce odwiedzają pielgrzymi, a siostry głoszą orędzie Bożego miłosierdzia i przybliżają historię obrazu.

Większą popularność zyskał ostatecznie obraz Jezusa Miłosiernego namalowany przez Adolfa Hyłę. Był on wotum podarowanym w 1944 roku dla kaplicy sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Artysta namalował później aż 230 podobnych wizerunków. Pytanie, który obraz jest „właściwy”, nie ma sensu. Niemniej to obraz pędzla Kazimirowskiego jest rzeczywiście wizerunkiem, który powstał pod okiem św. Faustyny. I w tym sensie jest oryginałem. Twarz Jezusa z wileńskiego obrazu zachowuje klasyczne rysy wschodnich ikon. Jest w niej jakiś nieuchwytny, tajemniczy majestat i piękno. Śmiem twierdzić, że nasza brynowska kopia ma w sobie właśnie coś takiego.

 

ks. Tomasz Jaklewicz

Gazetka

Polecane

Parafia Najświętszych Imion Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 40-551 Katowice-Brynów tel. 32 251 86 60

brynow.jm@katowicka.pl

Numer konta parafialnego: 71 1050 1214 1000 0090 3186 9135.