Rozmowa z artystami

Zofia i Stanisław Wywiołowie

2021-04-17

 

Miłosierdzie Boże drogą kontemplacji

KRYSTYNA KAJDAN: - Tydzień temu, w niedzielę Miłosierdzia Bożego razem z Państwem przeżywaliśmy uroczystość poświęcenia nowego obrazu Jezusa Miłosiernego i oddania go do kultu w naszej świątyni. Ksiądz Proboszcz Tomasz Jaklewicz zawierzył wówczas naszą parafię Bożemu Miłosierdziu.

 

ZOFIA I STANISŁAW WYWIOŁOWIE: - Niedziela Miłosierdzia Bożego była dla nas niezwykłym przeżyciem duchowym. Zapamiętaliśmy nie tylko uroczyste poświęcenie obrazu Miłosiernego Pana Jezusa, ale i atmosferę na Mszy Świętej, serdeczny i rodzinny klimat, jaki wytwarza Wasz Ksiądz Proboszcz. Czuliśmy się też wyjątkowo przez fakt, że nasza praca może po raz kolejny przyczynić się do czyjegoś kontaktu z Bogiem, że nasze zaangażowanie artystyczne przełoży się na materię czysto duchową, nad którą teraz sam Pan Jezus będzie czuwał.

Dzisiaj – zgodnie z zapowiedzią – pragniemy bliżej poznać artystów, którzy namalowali ten obraz na zlecenie anonimowego Pomysłodawcy i Ofiarodawcy, a jednocześnie naszego parafianina. Czy mogą się Państwo w krótki sposób przedstawić?

Jesteśmy absolwentami Akademii Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie. To najstarsza wyższa uczelnia artystyczna w Polsce. Stanisław jest po malarstwie u wybitnego prof. Stanisława Rodzińskiego, ja po grafice (drzeworycie) u prof. Franciszka Bunscha i malarstwie u prof. Zbysława Marka Maciejewskiego. Oboje dyplom robiliśmy w 1988 roku. Od 36 lat jesteśmy małżeństwem. Łączy nas pokrewieństwo dusz i autentyczna przyjaźń od liceum, także na polu artystycznym. To, że sztuka jest dla nas obojga pasją, sprawiło, że stała się ona osnową, na której zbudowaliśmy nasze życie rodzinne i artystyczne. Jesteśmy swoimi pierwszymi krytykami, ale też motywatorami, nasza twórczość różni się mocno, ale wspólnym mianownikiem jest szacunek do natury, czerpanie z niej inspiracji, wnikanie w jej piękno i wielowarstwowość. Mieszkamy w Olkuszu. Mamy troje dorosłych dzieci; wielką radością jest dla nas fakt, że pomimo niestabilnego finansowo życia zawodowego, udało nam się ich wykształcić. Swoją przyszłość związali z szeroko rozumianą działalnością artystyczną. Córka Anna jest teoretykiem sztuki, synowie Jakub i Bartosz są projektantami graficznymi po uczelniach artystycznych; prowadzą swoje firmy.

W swym dorobku artystycznym mają Państwo sporo obrazów o tematyce religijnej. Trudno nie zauważyć, że jest to pewnego rodzaju wyznanie wiary.

Sztuka sakralna stanowi szczególny rozdział w naszej twórczości. Zdarza się, że niektóre obrazy malujemy wspólnie, by powstało dzieło, w którym ważniejszy będzie jego duchowy przekaz niż autorstwo malarza. Wtedy też, choć nie jest to klasyczna ikona, traktujemy akt powstawania dzieła jak twórcy ikon. Jest to rodzaj wyjątkowej kontemplacji. Towarzyszy temu nasza osobista modlitwa na każdym etapie, od przygotowania podobrazia, wykonania szkicu na płótnie, podmalówki i malowania, po dopracowanie szczegółów. Ale rzecz jasna, prosimy też o modlitwę innych. Dlatego bardzo dziękujemy Wam - wspólnocie parafii Najświętszych Imion Jezusa i Maryi w Brynowie - za to żarliwe włączenie się w modlitwę oraz wszystkim, którzy nam w tym malowaniu pomogli poprzez wsparcie na odległość. To się naprawdę czuje! Oprócz modlitwy wkładamy w powstawanie obrazu cały nasz profesjonalizm - rzetelny rysunek, kompozycję, całą warstwę malarską obrazu, a nade wszystko kilkudziesięcioletnie doświadczenie.

Czy doświadczyli Państwo w swoim rodzinnym i artystycznym życiu działania łaski Bożej na skutek obcowania ze sztuką sakralną i tworzenia jej?

Tak, nieustannie doświadczamy łaski Bożej, gdy kontemplujemy Najświętsze Oblicze Pana. Dostrzegamy także Jego łaskę w naszym życiu.

Jak Państwo przyjęli propozycję namalowania obrazu Jezusa Miłosiernego do naszej brynowskiej świątyni?

Propozycję przyjęliśmy z radością, choć nie ukrywamy, że towarzyszyły temu ogromne emocje. Wzruszyła nas bardzo osobista historia Ofiarodawcy, który zwrócił się do nas z prośbą o namalowanie tego wizerunku do Waszego kościoła. Szacunek i miłość, wierność i oddanie Panu Jezusowi w trudnym doświadczeniu życiowym po prostu nas „powaliły”. Pragnienie oddania czci czyni z tego obrazu wotum, które było wsparte także modlitwą osób bliskich Ofiarodawcy, osób, które ofiarowały swoje cierpienie, ból, niepewność, ale nade wszystko zaufanie Miłosiernemu.

Jak długo ten obraz powstawał? Jaką metodą był malowany?

ZOFIA ROLA-WYWIOŁ: - Prace nad obrazem Jezusa Miłosiernego trwały 2 miesiące. Wykonany jest on na płótnie farbami olejnymi.   Szkic i podmalówkę wykonałam lekkimi pociągnięciami pędzla z założeniem, by była to baza  do kolejnych warstw koloru, nasycania go laserunkami w późniejszym etapie. Ustawienie  proporcji postaci względem napisu mają także ważne znaczenie. Jak można zauważyć, kolor napisu jest tak dobrany, aby nie odbierał działania temu, co najistotniejsze w obrazie.Kolejnym etapem było nałożenie faktury. Proszę zwrócić uwagę na promienie - są one wręcz przestrzenne. Zależało mi na uzyskaniu ruchu i drgania refleksów światła na strumieniu czerwonym i bladym. Widać to tylko z bliska - z oddali one po prostu „świecą” wewnętrznym światłem. Od promieni rozchodzą się refleksy na dłonie, twarz, szaty. Ważnym elementem tego obrazu jest opracowanie portretu Pana Jezusa. Zarówno Eugeniusz Kazimirowski, tak i my, jak wszyscy inni artyści wykonujący kiedykolwiek ten wizerunek, musieli sobie wyobrazić to, co widziała św. siostra Faustyna. I tutaj jest moment, w którym możemy sobie pozwolić na leciutką interpretację. Wskazówki Faustyny spisane w Dzienniczku były takie, by wzrok Pana Jezusa był przepojonym miłością spojrzeniem z krzyża. I tutaj nie mamy stuprocentowej recepty jak to namalować. Pragnąc jak najwierniej oddać obraz z Wilna, pozwalamy, by nasze emocje, uczucia poprowadziły nas do etapu, w którym słuchając tego, co mówi Faustyna namalować tak, jak sami to odczuwamy. Twarz, ręce i stopy malowałam dotąd, aż oboje uznaliśmy, że na tym etapie można zakończyć już prace. Trudnym elementem obrazu jest szata. Draperia układa się realistycznie, a wydobycie jej zwiewności nadaje obrazowi lekkości i dyskretnego dynamizmu. Następnie Staszek przystąpił do pracy. Sugestywne odchylenie szaty nad sercem, udrapowanie tkaniny przewiązanej w pasie, kolor nasycony blaskiem promieni dopełnia wrażenie zjawiska wyłaniającej się z ciemnego tła postaci. Kolor tła też ma niebagatelne znaczenie. Gdzieniegdzie prześwituje kolor indygo.

Ile mniej więcej obrazów Jezusa Miłosiernego namalowali Państwo do tej pory?

Wizerunek Pana Jezusa Miłosiernego jest nam bardzo bliski, malowaliśmy go wielokrotnie według obrazu Adolfa Hyły znajdującego się w Krakowie - Łagiewnikach. Powstało około 20 obrazów. Znajdują się one w kościołach w Polsce i różnych zakątkach Europy, między innymi w Palermo. Ten obecny, inspirowany pierwowzorem obrazu autorstwa Eugeniusza Kazimirowskiego z Wilna malowaliśmy w tak dużej skali po raz pierwszy. Ma on rozmiary 200 cm x 100 cm.

Czy są Państwo zadowoleni z tego najnowszego dzieła dla naszej świątyni?

Czy jesteśmy zadowoleni z tego dzieła? Tak, czujemy, że jest to dobry obraz.

W imieniu naszych Duszpasterzy, Ofiarodawcy i wszystkich Parafian pragnę Państwu serdecznie podziękować za ten niezwykły obraz, który od samego początku zachwyca i mobilizuje do modlitwy. Miejmy nadzieję, że nie tylko na nas, ale także na Państwa Rodzinę popłyną obfite łaski ze zdroju Bożego Miłosierdzia.

My także z serca dziękujemy za zaproszenie do tej rozmowy, za możliwość poznania Waszej wspólnoty parafialnej.

Gazetka

Polecane

Parafia Najświętszych Imion Jezusa i Maryi

ul. Przyklinga 12, 40-551 Katowice-Brynów tel. 32 251 86 60

brynow.jm@katowicka.pl

Numer konta parafialnego: 71 1050 1214 1000 0090 3186 9135.