Parafia Najświętszych Imion Jezusa i Maryi
w Katowicach Brynowie

Parafialna strona demonstracyjna w Katowicach

Ogłoszenia parafialne

Aktualne ogłoszenia

Intencje mszalne

Najnowsze intencje

Transmisja na żywo

Dołącz do nas

Gazetka parafialna

Nasza gazetka

Wiadomości z życia parafii

Wywiad z kaznodzieją odpustowym - ks. Mirosławem Giergą

KRYSTYNA KAJDAN: - Księże Proboszczu, cieszymy się, że na zaproszenie naszego księdza proboszcza Tomasza Jaklewicza, głosi nam Ksiądz dzisiaj kazania odpustowe. Witamy serdecznie w Brynowie! Czy może się nam Ksiądz krótko przedstawić?

 

PROBOSZCZ MIROSŁAW GIERGA: - Urodziłem się w 1968 w Siemianowicach Śląskich w rodzinie Wernera i Elżbiety. Ukończyłem Szkołę Podstawową nr 33 w Katowicach, a następnie Technikum Elektroniczne w Katowicach-Piotrowicach. W latach 1987-1993 studiowałem w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Katowicach.Święcenia kapłańskie przyjąłem 15 maja 1993 roku w katedrze Chrystusa Króla w Katowicach z rąk Arcybiskupa Damiana Zimonia. Po ukończeniu studiów pracowałem jako wikariusz w parafii Ścięcia św. Jana Chrzcicielaw Mysłowicach (1993-1997). Za zgodą ordynariusza 1 września 1997 wyjechałem do pracy duszpasterskiej w Czechach. Najpierw byłem wikariuszem w Dýšinie (1997-1998), a następnie proboszczem tej parafii (1998-2001). Od września 2001 roku jestem proboszczem w parafii Domažlice.

 

Czy może nam Ksiądz zdradzić swoje hasło prymicyjne na kapłańską drogę życia? Czy pomaga ono w szarej, zwykłej codzienności?

Jako hasło prymicyjne wybrałem słowa św. Pawła z 1. Listu do Koryntian (4, 7): „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” Mam nadzieję, że ten prosty tekst przypomina mi codziennie o potrzebie wdzięczności. Wszystko jest darem.

 

Jak to się stało, że Ksiądz posługuje na rzecz Kościoła w Czechach?

Trudno się odpowiada na to pytanie. Czy to był przypadek? W roku 1996, czyli trzy lata po święceniach, byłem na spotkaniu rejonowym księży w kaplicy seminaryjnej. W czasie tego spotkania, w ramach bieżących ogłoszeń padło zaproszenie dla dwóch księży do pracy w Czechach. Siedzący obok mnie kolega rocznikowy zareagował: - Jedziemy? I zgłosiliśmy się. On się potem wycofał, ja wyjechałem rok później. Czyli przypadek? A może jednak powołanie albo wola Boża?

 

Domažlice to piękna miejscowość w Ziemi Chodskiej. Posługuje tam Ksiądz jako proboszcz od 20 lat. Pod jakim wezwaniem jest Księdza parafia?

Kościół parafialny jest pod wezwaniem Narodzenia NMP – czyli przyjeżdżając do Waszej parafii, w tym roku nie będę obecny na uroczystości odpustowej w Domažlicach…

 

Bardzo nam miło, że wybrał Ksiądz Brynów, ale można te dwa odpusty połączyć: w Domažlicach Maryja się narodzi w sercach parafian, a w Brynowie uczcimy Jej Najświętsze Imię. Może nam Ksiądz przybliżyć tę miejscowość i parafię?

 W Domažlicach znajdują się jeszcze kolejne trzy kościoły, w których jest sprawowana liturgia. Od kilku lat, kiedy nastąpiło w diecezji łączenie mniejszych parafii w jedną większą, mam pod opieką duszpasterską dziewięć takich parafii, w których odprawiamy niedzielne Msze św. Na szczęście nie jestem sam, mam do pomocy dwóch starszych księży w wieku 73 i 82 lat.

 

Dużo jest katolików?

W Domažlicach żyje około 11.000 mieszkańców a na niedzielne Msze św. przychodzi ich około 350. W pozostałych kościołach spotyka się łącznie nie więcej niż 100 osób. Warto jednak przy okazji zauważyć, że katolicy stanowią największą wspólnotę wyznaniową.

 

Z jakimi problemami boryka się czeski Kościół?

Na pewno poważnym problemem jest brak powołań kapłańskich. Wprawdzie w tym roku przeżywaliśmy święcenia kapłańskie i prymicje księdza pochodzącego z Domažlic, ale był to ostatni wyświęcony dla naszej diecezji kleryk. Aktualnie w seminarium diecezja nie ma ani jednego alumna. Innym problemem są skutki organizowanej laicyzacji w czasach komunistycznych, dzisiejszy materializm praktyczny czy następstwa trwającej pandemii. Ale to już nie są problemy tylko czeskiego Kościoła.

 

Podobno w tej okolicy jest kultywowany ludowy folklor i ciekawe zwyczaje. Na czym one polegają?

Przychodząc do parafii w roku 2001 porównywałem Chodsko do Śląska, gdzie jako bardzo ważne tradycyjnie uznawano trzy wartości: rodzinę, wiarę i szacunek dla pracy. Mam nadzieję, że niewiele się pomyliłem. Chodsko jest rzeczywiście regionem, gdzie szacunek dla tradycji i folkloru zauważa się gołym okiem. Mieszkańcy są dumni ze swych strojów ludowych, które zakładają na ważne święta, na przykład na Boże Ciało i odpusty. Największym z nich jest odpust ku czci św. Wawrzyńca, mający także patriotyczne znaczenie. W roku 1939 przyjechało do Domažlic ponad 100.000 pielgrzymów, protestujących przeciw polityce faszystowskich Niemiec. Natomiast w latach 1948 do 1989 komuniści zakazali obchodzenia tych uroczystości. Dziś na Wawrzyneczku spotyka się na odpuście kilkaset osób, w tym wiele w pięknych strojach. Dla ilustracji można zajrzeć do naszej fotogalerii www.zonerama.com/RKFDomazlice. Drugim ważnym elementem miejscowego folkloru są lokalne ludowe zespoły pieśni i tańca, szczególnie z Mrakova i Pobieżowic, a także liczni dudziarze. Warto znaleźć odpowiednie strony w internecie.

 

Nasza parafia w tym roku wzbogaciła się o nową Drogę Krzyżową, a tę poprzednią z naszego kościoła otrzymał Ksiądz dla swojej parafii. Czy udało się już ją zainstalować w Waszej świątyni?

Raz jeszcze chciałbym za tę Drogę Krzyżową Waszej parafii podziękować. Obrazy poszczególnych stacji znalazły godne miejsce w kościele parafialnym. Być może ktoś z czytelników będzie się dziwić, że do tej pory nie było w naszym kościele Drogi Krzyżowej... A to dlatego, że te tradycyjne wielkopostne nabożeństwa odbywały się w drugim kościele znajdującym się na rynku, przy klasztorze augustianów. Teraz mamy pełny wybór, gdzie się spotykać przy rozważaniu męki Pańskiej.

 

Dzisiaj przeżywamy nie tylko nasz odpust ku czci Najświętszego Imienia Maryi, ale także beatyfikację Prymasa Tysiąclecia – kard. Stefana Wyszyńskiego. Czy miał Ksiądz okazję poznać prymasa Czech i Moraw w latach 1991-2010 kard. Miloslava Vlka? On również był prześladowany przez władze komunistyczne; wiem też, że nasz św. Jan Paweł II miał do niego bezgraniczne zaufanie…

Z księdzem kardynałem spotkałem się osobiście tylko raz, próbując go zaprosić na odpust ku czci św. Wawrzyńca. Niestety nie mógł przyjechać. Za to już dwa razy był na naszym odpuście kardynał Dominik Duka.

 

Czy Ksiądz Proboszcz chciałby nam jeszcze coś na koniec naszej rozmowy powiedzieć?

Przede wszystkim wypada mi podziękować za zaproszenie na odpust, mając nadzieję, że nie będziecie tego żałować.

 

Bardzo dziękuję za rozmowę, życzę światła Ducha Świętego i miłego pobytu na Brynowie. W imieniu naszej wspólnoty parafialnej zapewniam Księdza o modlitwie.

Bóg zapłać!

Biezrmowanie przyjęło 25 osób

 

W czwartek 9 września br. dwadzieścia pięć młodych osób przyjęło sakrament bierzmowania z rąk biskupa Marka Szkudło. Życzymy im mocy Ducha Świętego na dalszej drodze rozwoju wiary!

Nadchodzi bierzmowanie 9 września 2021 godz. 18.00


W czwartek 9 września o godzinie 18.00 bp Marek Szkudło udzieli bierzmowania młodzieży naszej parafii. Sakrament dojrzałości chrześcijańskiej przyjmie 25 młodych osób. Pamiętajmy o nich w modlitwie.

 

Biskup Marek urodził się 28 lutego 1952 r. w Cielmicach. Ochrzczony został 16 marca 1952 r. w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Tychach-Paprocanach. Po zdaniu w 1971 r. egzaminu dojrzałości w Liceum Ogólnokształcącym im. L. Kruczkowskiego w Tychach rozpoczął formację i studia w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Krakowie. Święcenia prezbiteratu przyjął z rąk biskupa katowickiego Herberta Bednorza 23 marca 1978 r. w katedrze Chrystusa Króla w Katowicach. Jako neoprezbiter pełnił posługę duszpasterską w parafii NSPJ w Tychach-Paprocanach. Następnie był wikariuszem w parafiach: św. Małgorzaty w Lyskach (1978-1981) oraz św. Michała Archanioła w Katowicach (1981-1987). W 1987 r. został mianowany diecezjalnym wizytatorem katechetycznym. W latach 1994-2012 był proboszczem parafii NMP Matki Kościoła w Jastrzębiu-Zdroju. Od 12 grudnia 2012 r. był wikariuszem biskupim ds. stałej formacji kapłanów w archidiecezji katowickiej. 13 grudnia 2014 r. Ojciec Święty Franciszek mianował go biskupem pomocniczym katowickim ze stolicą tytularną Wigry. Święcenia biskupie przyjął 6 stycznia 2015 r. w katedrze Chrystusa Króla w Katowicach. Na dewizę biskupią wybrał słowa: „In te Domine speravi” (W Tobie, Panie, zaufałem).

 

Kazanie na pogrzebie śp. Jana Raka 30 sierpnia 2021 roku

 

Panie Janku, dziękujemy!

 

W uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej odszedł od nas pan Jan Rak, nasz kochany kościelny. Służył Bogu, Kościołowi i naszej parafii przez 60 lat. W poniedziałek pożegnaliśmy go w naszej świątyni, spoczął na cmentarzu przy ul. Sienkiewicza. Był żywą historią naszej Parafii. Pozostanie w naszych sercach jako Pan Janek. Dziękujemy Bogu za dar, jakim był! Żonie i Bliskim wyrażamy szczere współczucie i zapewniamy o modlitwie. 

 


 

Kazanie Księdza Proboszcza Tomasza Jaklewicza na pogrzebie śp. Janka Raka – 30 sierpnia 2021 r.

 

Kochana Pani Halino, droga Olu, droga Rodzino śp. pana Janka i droga Rodzino parafialna!

Tylu nas dzisiaj tutaj jest zgromadzonych w tej świątyni. Myślę, że byłoby nas jeszcze znacznie więcej, ale nie wszyscy mogli przybyć. Sporo księży dało wiadomość, że się modlą i odprawiają Msze za pana Janka. Obecni tu księża, jeden były proboszcz i trzech byłych wikarych (ks. Drob, ks. Adamski, ks. Nowaczyk, ks. Budniak) są reprezentantami licznego duchowieństwa, które jest wdzięczne panu Janowi.

Moi drodzy, każdy pogrzeb to trudny moment, bardzo trudny, ale patrzymy na pożegnanie bliskiego nam człowieka przez pryzmat wiary. Patrzymy oczami wiary, tak jak patrzył na życie pan Janek. Myślę, że tego by on od nas oczekiwał, żebyśmy patrzyli na to pożegnanie oczyma wiary. Dziś pan Jan jest już ostatni raz w naszym kościele, w którym spędził tak wiele dni, tak wiele miesięcy. Gdyby to podsumować, to wyszłoby pewnie nawet wiele lat. Tak wiele czasu tu spędził na służbie jako kościelny i na modlitwie.

Wiara zaprasza nas do tego, żebyśmy Mu przede wszystkim podziękowali. To jest najważniejsze w tym momencie – wdzięczność!

Wdzięczność Panu Bogu i wdzięczność jemu. Wdzięczność Panu Bogu za dar, jakim był dla nas i naszej parafii. Bo to Pan Bóg w najgłębszym sensie jest autorem każdego z nas. To Bóg powołuje nas do życia w danym miejscu, w danym czasie.

Pan Janek przyszedł na świat 3 czerwca 1934 roku. Jego dom rodzinny znajdował się przy kopalni „Wujek”, między dyrekcją a dzisiejszym pomnikiem pomordowanych górników. Potem się przeniósł na ulicę Brynowską i w zasadzie całe życie był związany z naszą dzielnicą i z tą świątynią.

Bóg nam go podarował jako świadka swojej miłości. Pan Bóg działa w sposób prosty, dyskretny, Pan Bóg nie przychodzi tylko w spektakularnych wydarzeniach, ale bardzo często nas nawiedza w prosty sposób. Przychodzi przez takich właśnie ludzi jak pan Janek. Takich, którzy w sposób bardzo pokorny, dyskretny, cichy, łagodny, a jednocześnie bardzo solidny, po prostu są i służą z wielkim oddaniem.

Dla wielu księży, a także dla wielu z Was Parafian, pan Jan po prostu zawsze był. Był do pomocy, był z dobrym słowem, po prostu zawsze tu był… A Bóg jest właśnie Tym, który zawsze jest, który zawsze na nas czeka. Bóg ma takich „swoich” ludzi, którzy przez swoje ofiarne życie, przez swoją posługę przypominają nam o tym, że Bóg jest z nami i chce nam służyć pomocą. Jest obecny, widzi nas i nigdy nas nie pozostawia. Pana Jana poznałem, kiedy on już był na emeryturze, ale z moich spotkań z nim, a przede wszystkim z wszystkich waszych opowieści o nim, taki obraz jego osoby mi się wyłania.

W Ewangelii św. Łukasza w scenie ofiarowania Jezusa w świątyni pojawia się postać starca Symeona i prorokini Anny. Tych dwoje starszych ludzi było związanych ze świątynią w Jerozolimie. O Symeonie św. Łukasz napisał: „Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim”. O prorokini Annie, która była wdową podeszłą w latach: „Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą”. Te dwie postacie pojawiają się na moment w historii zbawienia. Odgrywają swoją rolę. W naszym brynowskim kościele można pozwolić sobie na pewną analogię. Otóż Anna kojarzy się z panią Małgorzatą Lubiną, którą pożegnaliśmy w tym roku. Pani Małgosia jak Anna nie rozstawała się z tą świątynią, póki jej sił starczało i służyła tej wspólnocie na wiele sposobów. I był pan Jan jak biblijny Symeon, który zawsze tu był obecny jako człowiek prawy, pobożny, a Duch Święty na nim spoczywał.

Kiedy miał 11 lat, to było w 1945 roku, tuż po zakończeniu wojny, był już ministrantem. 23 grudnia 1945 roku biskup Adamski poświęcił w tym miejscu kaplicę, zaadaptowaną ze świetlicy związku strzeleckiego. Brynów należał wtedy do parafii Św. Piotra i Pawła, gdzie proboszczem był ksiądz kanonik Karol Mathea. On był pierwszym proboszczem pana Janka. Uczył go łacińskiej ministrantury. Pan Janek wspominał, że był bardzo wymagającym, surowym proboszczem. Przywożono go tutaj bryczką na Msze, wikarzy dojeżdżali na motorach. Pan Janek był tutaj, kiedy w tym miejscu zaczęto sprawować Eucharystię. W tej tymczasowej kaplicy czasem zastępował kościelnego Ignacego Kremzera, a potem była jeszcze pani kościelna. W końcu 1 grudnia 1957 roku ówczesny proboszcz ks. Adolf Kocurek poprosił pana Jana, żeby został kościelnym. Wcześniej jeszcze był ks. Paweł Lubos tak zwany kuratus tymczasowej stacji duszpasterskiej. On zaczął budować kościół, a dzieło kontynuował ks. Kocurek. Budowa napotykała różne trudności, to był czas trudnej walki z komuną. Pan Janek był jednym z budowniczych. W noc Bożego Narodzenia 1957 roku biskup Bednorz przybył do tej budującej się jeszcze świątyni, by ją poświęcić. Stały tylko mury i dach. Pan Janek wspominał niedawno w naszej gazetce, jak to poświęcenie się dokonało tuż przed Pasterką w bożonarodzeniową mroźną noc. Zabrakło wtedy prądu. Potem kolejne wspomnienia w gazetce – to pierwsza wizytacja w 1960 roku, do późnej nocy trwały przygotowania z ks. Kocurkiem. Wiele takich opowieści można by tu przytoczyć. Był także wypadek w kościele. Pan Janek spadł z 8 metrów, połamał się, cudem przeżył, wrócił do zdrowia. Zmieniali się wikarzy, zmieniali się proboszczowie, a pan Janek był cały czas. Jak tu przyszedłem jako proboszcz, to na Mszy św. podczas tzw. instalacji w zakrystii był Pan Janek. Powiedział mi, że jestem jego siódmym z kolei proboszczem. Moi drodzy, my księża mamy taką skłonność, by myśleć, że to my jesteśmy najważniejsi w Kościele. A tak wcale nie jest. Każdy w Kościele ma swoje miejsce i jest niezbędny. Przykład życia pana Janka to właśnie pokazuje. Sześćdziesiąt lat służby. Pokornej, codziennej, rano, wieczór, świątek, piątek, cały czas do dyspozycji. To niełatwe życie, pełne poświęcenia, pełne pokory. Takie życie na drugim planie, ale przecież bez tego drugiego planu nie byłoby tego pierwszego planu. Zmieniają się kapłani, a kościelny trwa i wie, jak to wszystko działa. Pan Janek wszystko wiedział o naszym kościele, tak mówią wszyscy. Sam się przekonałem, jak tu się pojawiłem jako początkujący proboszcz, jak ważna jest funkcja kościelnego. To człowiek, który wszystko wie, który pomaga w drobnych sprawach takich jak prąd czy ogrzewanie, czy jakieś inne sprawy. To są drobiazgi, które są ważne, bo z nich składa się życie. Każdy kościół, także nasz, ma swoje zakamarki, tajemnice, schowki i swoje skarby, które się ujawniają w ciągu całego roku liturgicznego, takie jak Boży grób, stajenka, dekoracje. Ktoś musi nad tym wszystkim panować. To taka posługa może mało widoczna, ale niezbędna. Zmieniają się kapłani, a kościelny trwa.

Słowo „służba” w kontekście życia Pana Janka nabiera wyjątkowego znaczenia. Dzisiaj „służba” nie jest w modzie. Być służącym, być sługą to nie brzmi dobrze. Kto chce dziś być służącym, kto by chciał być sługą? Dzisiaj wszyscy chcą być menagerami, wszyscy chcą zarządzać, chcą coś znaczyć, chcą czegoś dokonać, chcą się zrealizować, spełniać. Chcą zrobić jakąś karierę… W „światowych” kategoriach to nie jest wielka kariera być kościelnym, być sługą ołtarza, być służącym w kościele. Ale jeśli sięgniemy do Ewangelii, gdy przeczytamy uważnie osiem błogosławieństw, to w kontekście życia pana Janka odkryjemy tę zupełnie inną logikę Bożą. Kto chce być wielkim, niech będzie sługą. „Błogosławieni ubodzy w duchu, błogosławieni cisi, błogosławieni miłosierni, błogosławieni czystego serca, którzy wprowadzają pokój… Pokój… Czasem w kościele jest nerwowo, potrzebny jest ktoś, kto wprowadza pokój, właśnie przez to, że wie, co i jak, prawda? Nagroda wielka jest w niebie. Nie wiemy, jak będzie w niebie, czy jest tam jakieś specjalne miejsce dla kościelnych. Dla pana Jana niebo byłoby chyba trudne bez jakiejś formy służby Bogu. Mam nadzieję, że kościelni są potrzebni w niebie. Może wspierają jakoś tę nieustającą adorację Najwyższego Boga.

Dziękujemy dziś z serca panu Janowi za to wszystko, co zostawił w naszej wspólnocie, w naszych sercach. Myślę, że każdy z obecnych księży mógłby powiedzieć lepszą homilię, mógłby dołożyć więcej konkretów, szczegółów. Każdy z Was Parafian, też by tu coś jeszcze dołożył. Macie pewnie w sercu jakieś wspomnienia, słowa czy obrazki ze spotkań z panem Janem. Przywołam jeszcze jeden taki obrazek. Pan Janek już jako emeryt pojawiał się nie tylko w niedzielę w zakrystii na Mszy o 10.30, ale spotykałem go nieraz w kościele w tygodniu. Przychodził, siadał sobie w ławce z tyłu i odmawiał różaniec. Trudno o tym mówić bez wzruszenia. To obraz człowieka, który już nie ma siły, żeby dalej wypełniać posługę, ale nie rozstaje się ze świątynią, bo tak bardzo ukochał ten kościół.

Taki był ten nasz brynowski Symeon. Może Pani Małgosia, nasza „prorokini Anna”, go zaprosiła. Umarł w dzień Matki Bożej Częstochowskiej. Pani Halina powiedziała, że tego dnia obudził się, klęknął… i Pan Bóg zabrał go do siebie. Umarł klęcząc. To wymowne. Kochani, dziękujmy Panu Bogu, że dał nam takiego świadka, takiego kościelnego. Pokazał, że w tym naszym świecie pełnym pychy, egoizmu, przepychania się łokciami, walki o swoje, bycie sługą ma ogromny sens. Pan Jan był zaprzeczeniem gwiazdorstwa i w tym jest jego wielkość, właśnie w tej pokornej służbie. Dawał nam, kapłanom, dobrą lekcję. Ale takiej lekcji pokory i służby potrzeba nie tylko księżom, ale i nam wszystkim. To nam zostawił jako rodzaj dziedzictwa i zobowiązania. Jako parafianie nie możemy o nim zapomnieć. Tak jak staramy się pamiętać o pani Małgosi, o panu Wojciechu Kilarze. Pan Kilar był sławnym, wielkim artystą, i zarazem zwykłym parafianinem, to jest piękne. Pan Janek był taki zwyczajny, że aż nadzwyczajny. Nie był światowej klasy artystą, ale w sensie najgłębszym był artystą pokornej służby, heroicznej wierności codziennym zwykłym monotonnym zajęciom, to się stało kształtem jego życia, jego miłości.

Panie Janie, dziękujemy Ci, za to wszystko. Dziękujemy też pani Halinie, małżonce, za to, że w jakimś sensie, nam go podarowała, bo ta jego rodzina parafialna była dla niego bardzo, bardzo ważna. Niech nasza wdzięczna pamięć o panu Janku przekłada się na modlitwę. Niech ta pamięć będzie też zaproszeniem, abyśmy szli drogą błogosławieństw. Tą małą, pokorną drogą do Boga, abyśmy tak jak On, takiej drogi szukali.

W takich chwilach jak ta odkrywamy na nowo, jak cudowną sprawą jest parafia, wspólnota parafialna. Sam uczę się tej wspólnoty cały czas jako proboszcz. Kościół to jest coś naprawdę pięknego. Bo jak sobie poradzić bez Kościoła, jak żyć bez wspólnoty wiary? Gdzie byśmy dziś przyszli z naszym smutkiem? Kto byłby w stanie docenić takiego człowieka, jak pan Janek jak nie Kościół, jak nie Chrystus, jak nie Ewangelia? Tylko w świetle wiary widzimy, że takie osoby jak pan Janek naprawdę świecą i to wielkim blaskiem. W świecie nikt takich ludzi nie doceni, ale w Kościele to są po prostu ludzie święci. Przyznam się, że pomyliłem się wczoraj w ogłoszeniach, nawet pani Krysia, która zawsze czyta uważnie ogłoszenia, też nie zauważyła tego błędu. Napisałem „św.” zamiast „śp.” …

Panie Janie, dziękujemy Ci! Jesteś ostatni raz w naszej świątyni, dziękujemy Ci za wszystko! Myślę, że Pan Bóg Ci to wszystko nagrodzi w niebie i może tam z Małgosią się spotkacie, powspominacie dawne czasy. Bądźmy ludźmi nadziei i bądźmy ludźmi prostej wiary. Każdy z nas ma swoje życie, ma swoją służbę, ma swoje zadania, ale jedno jest pewne, żeby żyć prawdziwie i pięknie trzeba siebie dać. On siebie dał…i ten przykład niech będzie dla nas zobowiązaniem.

Dzięki, Panie Janie za to wszystko, dzięki! Do zobaczenia w niebie!

 

Aktualności z Archidiecezji Katowickiej

Liturgia

Linki

Facebook
Ofiara na parafię

Zasady przetwarzania danych

Dotyczące danych z formularza wysyłanych ze strony.

Dane z powyższego formularza będą przetwarzane przez naszą firmę jedynie w celu odpowiedzi na kontakt w okresie niezbędnym na procedowanie przekazanej sprawy. Podanie danych jest dobrowolne, ale niezbędne do przetworzenia zapytania. Każda osoba posiada prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania i usunięcia oraz prawo do wniesienia sprzeciwu wobec niewłaściwego przetwarzania. W przypadku niezgodnego z prawem przetwarzania każdy posiada prawo do wniesienia skargi do organu nadzorczego. Administratorem danych osobowych jest Parafia Najświętszych Imion Jezusa i Maryi w Katowicach, siedziba: Katowice-Brynów, ul Przyklinga 12.